Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Passione czyli życie jest pasją

Tak, wiem, że tytuł jest kretyński. Taki miał być. Tak się teraz tworzy tytuły, a ponadto chciałem nawiązać do równie kretyńskiego tłumaczenia "Crossing the bridge" Fatiha Akina ("Życie jest muzyką"), którym omawiany tu film Johna Turturro wyraźnie się inspirował.

Inspirował to eufemizm, właściwie zerżnięto całą koncepcję. Akin oprowadzał nas po Stambule, pokazując jego scenę muzyczną, występy młodych zespołów o różnej proweniencji, oraz odkopując nagrania archiwalne starych gwiazd. Turturro robi to samo opowiadając o ukochanym Neapolu. W ramach innowacji wprowadza jedynie czasem swoje pogadanki, ale na szczęście nie torturruje tym za często.

Ale czerpanie z dobrych wzorców nie jest czymś złym. Sam pomysł nie jest tu zresztą taki ważny, ważna jest muzyka. Zanim jednak coś o niej, muszę dokonać osobistego wyznania. Otóż nie znoszę Włochów (do Włoszek nic nie mam). W tych cholernych makaroniarzach jest coś, co mi zawsze działało na nerwy. Denerwuje mnie ich włoska paplanina, ich wygląd modeli, ich sportowcy (mistrzowie krętactw), no i ich tandetna muzyka. Oni są jacyś tacy... miękcy. Zastanawiałem się, czy kultura zdołała wykreować jakąś postać zajebistego włoskiego twardziela, z którym można by się identyfikować i wyszło mi, że takim jest Enzo z "Wielkiego błękitu". Tyle, że grał go Jean Reno. No właśnie...

Wybaczcie osobistą wycieczkę, ale to chyba dość ważne, żebym podkreślił jak jest, skoro mam pisać o filmie, w którym połowa bohaterów to młodzi Włosi. No wiecie, po prostu byłem już na starcie do nich uprzedzony. I jeśli chodzi o to co prezentują, to się wielce nie rozczarowałem. Kicz przybiera tu monstrualne rozmiary. Jakieś serenady, układy taneczne, grzywki, makijaże. Ich teledyski są wręcz groteskowe, z czego zresztą Turturro umiejętnie się naśmiewa, m.in w nowej, jajcarskiej wersji "Caravan petrol".

Nie znaczy to, że muzycznie jest cały czas tak źle. Właściwie to jest całkiem nieźle. Jest sporo występów dobrych, a czasem nawet wręcz genialnych, tak starych jak i młodych gwiazd. Jest też jednak trochę muzyki a la San Remo, czy prawie italo disco (kolejna cholerna włoska zaraza). Co gorsza, okazuje się, że nawet zespoły muzyczne korzystają z usług velin (jak ktoś nie wie, kto to velina, to odsyłam do artykułu mazureq).

Troszkę ponarzekałem, ale nie da się ukryć, że wielkość i różnorodność sceny muzycznej, zlokalizowanej w jednym mieście, budzi podziw. A gdyby tak taki film zrobić o Wrocławiu? Ciekawe co by z tego wyszło... Już to widzę oczami wyobraźni, po mieście oprowadza nas L.U.C., w pierwszym utworze występuje L.U.C. z Janerką, potem L.U.C. z Kamanem, L.U.C. z Tercetem Egzotycznym...

Porównanie z "Crossing the bridge" wypada zdecydowanie na niekorzyść filmu "Passione" i to zarówno pod względem muzycznym, jak i pod względem reżyserii. Ale to nie znaczy, że to zły film. Mi się oglądało całkiem nieźle i to mimo że nie znoszę makaroniarzy i tej ich, za przeproszeniem, muzyki. John Turturro robi co może, żeby zarazić swoją pasją. Może uda mu się zarazić Was?

eja333 eja333

Hej, popraw tylko nazwisko reżysera :))))

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

Chodziło o Fatiha? Poprawiłem. Czy coś jeszcze? :)

.

Dramatiker Dramatiker

Patrząc na to jaką muzykę gra LUC i jak cudem sie przebil do mainstrimu poprawić należy cały akapit o hipotetycznym filmie o Wroclawiu ;-)

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

No to był taki żart Dramatiker :) Wszędzie tego L.U.C.a pełno...

.

eja333 eja333

Tylko to :)))

.

lapsus lapsus

Masz coś do San Remo? Kto dzisiaj pamięta, co to było San Remo... Istnieje ten fest jeszcze?

.

Dramatiker Dramatiker

pełno? gdzie? ja go w ogole nie widze :-p

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

Ciesz się, że nie mieszkasz we Wrocławiu, u nas wlazł nawet na mury ;)

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook